sobota, 8 czerwca 2013

Okno do lasu

Świat wokół ulega nieustannym przemianom. Ciężko jest dziś znaleźć osobę, która nie zgodziłaby się z tym banalnym stwierdzeniem. Zmieniają się ludzie, a co za tym idzie - ich potrzeby. Choć sama wciąż bronię się przed internetem w telefonie - z uśmiechem na ustach reaguję na "zaktualizowaną" po prawie 60 latach piramidę potrzeb Abrahama Maslowa, która robi karierę w internecie.


Można zaryzykować stwierdzenie, iż pytanie o dostęp do łączności bezprzewodowej w danym miejscu staje się częstsze niż pytanie o aktualną godzinę - tę przecież sprawdzimy przy pomocy multifunkcyjnych urządzeń elektronicznych, z którymi rzadko kiedy się rozstajemy. Jak stwierdza Thomas Hylland Eriksen - przez każdego chyba studenta toruńskiej etnologii i antropologii kojarzony z książką "Tyrania chwili. Szybko i wolno płynący czas w erze informacji" (jeśli nie z badaniami nad tożsamością i etnicznością) - w dobie bezprzewodowej komunikacji, wiele trwałych wcześniej powiązań ulega osłabieniu, czy wręcz zerwaniu. Tak dzieje się z zależnością pomiędzy czasem trwania a odległością. Komunikujemy się tu i teraz, zmieniamy terminy i godziny spotkań na bieżąco, umawiamy się na videochat, aby wypić herbatę z osobą siedzącą przed monitorem setki kilometrów od nas.
Oczy kamer zaglądają wszędzie tam, dokąd docieramy my, ale również udostępniają nam możliwość "bycia" w miejscach, w których niełatwo znaleźć się bez odpowiedniej wiedzy, przygotowania, oraz dużej dozy cierpliwości. Na myśli mam gniazda drapieżnych ptaków, plaże pełne odpoczywających fok, czy wreszcie białowieskie polany, na których pasą się żubry ("Żubry online" - prawie 63,5 tysiąca polubień na facebooku). Wystarczy posiąść znikomą porcję informacji - link do strony internetowej transmitującej obraz z kamery - aby obserwować, jak i czym orzeł bielik karmi swoje młode, kiedy zaczyna uczyć je latać. Wprawdzie nie usłyszymy dokładnie, jak komunikują się między sobą obserwowane zwierzęta. Nie dowiemy się również, dokąd się udały, kiedy wyjdą poza kadr (i na to jest jednak sposób - kiedy w okresie zimowym żubrów nie ma w kadrze, na ekran wskakuje widok z kamery skierowanej na drzewo, na którym posilają się ptaki). Uproszczona, mniej precyzyjna wersja - to cena, jaką gotowi jesteśmy zapłacić za eriksenowską "szybkość". 


Szelesty opakowań po chipsach, siorbanie, wstawanie w czasie emisji, a nawet rozmowa przez telefon komórkowy - wszystko dozwolone, zwierzęta się nie wystraszą. Zapraszam do oglądania!

http://www.lasy.gov.pl/zubr

http://www.ustream.tv/two-harbors-cam

Wpis dotyczyć miał jedynie podglądania zwierząt, ale jak tu powstrzymać się przed turystyką sprzed monitora, kiedy strony takie, jak http://www.earthcam.com/ , dają nam pełen pakiet możliwości oglądania świata "bez opóźnień", jak nazywa dzisiejsze czasy Paul Virilio, francuski twórca dromologii. Wystarczy jedynie podjąć decyzję, co dziś chcemy zobaczyć - ślub w Las Vegas, czy wschód słońca nad czeską Opavą...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz