poniedziałek, 17 czerwca 2013

Rzecz w tym, że...


 "Rzeczy nie są po prostu materialnymi konstruktami;
w jednym miejscu gromadzą i wiążą razem własności
swego materiału, wartości, znaczenia, prawo itp."

(Krzysztof Abriszewski, Rzeczy w kontekście Teorii Aktora-Sieci, w: Rzeczy i ludzie. Humanistyka wobec materialności, 
 J. Kowalewski, W. Piasek, M. Śliwa /red/, Olsztyn 2008, s. 103-129)




Dworce, lotniska, przystanki, od dawna określane są jako miejsca graniczne, wspólne i niczyje, oznaczające zmianę stanu - z bezruchu w ruch, lub na odwrót. Czas, jaki przychodzi nam spędzić w oczekiwaniu na dalszą drogę, sprzyja obserwacjom. 
Zamieszczone powyżej zdjęcie, zostało wykonane na na dworcu PKP/PKS w Olsztynie. Pierwsze piętro budynku już od dawna "kurczyło się" (odnoszę wrażenie, iż przypadłość ta dotyczy coraz większej liczby dworców PKP), kolejne lokale były zamykane, aż ostatecznie zdecydowano o odcięciu dostępu do wyższej kondygnacji. Czy widoczna na zdjęciu bariera miała tam pozostać na dłużej, czy też została stworzona na potrzebę chwili - tego nie wiem. Wiem natomiast (mam wrażenie?), iż doskonale prezentuje ona sytuację "wpisania wartości w rzeczy". Zgodzę się, iż ktoś (prawdopodobnie dobrze wychowany, choć trochę kreatywny, a w dodatku dość silny pracownik PKP) musiał postawić tę granicę, jednak dalej mówią już same rzeczy. To one stają na straży przestrzeni, na którą wchodzić nie wolno, i one wymuszają (lub choćby starają się) respektowanie określonych reguł.
Co ciekawe, także na zdjęciu widać hierarchię pomiędzy elementami komunikatu. Papierowa, nietrwała kartka z uprzejmą prośbą o niewchodzenie, wydała się chyba zbyt słaba, aby mogła obronić teren zakazany. Za to dość pokaźne bryły betonu umieszczone tuż za nią - to już argument o wiele mocniejszy, w podwójnym tego słowa znaczeniu.
Przy następnej wizycie w Olsztynie z chęcią sprawdzę, jak wygląda uroczy zakątek ze zdjęcia.

sobota, 8 czerwca 2013

Okno do lasu

Świat wokół ulega nieustannym przemianom. Ciężko jest dziś znaleźć osobę, która nie zgodziłaby się z tym banalnym stwierdzeniem. Zmieniają się ludzie, a co za tym idzie - ich potrzeby. Choć sama wciąż bronię się przed internetem w telefonie - z uśmiechem na ustach reaguję na "zaktualizowaną" po prawie 60 latach piramidę potrzeb Abrahama Maslowa, która robi karierę w internecie.


Można zaryzykować stwierdzenie, iż pytanie o dostęp do łączności bezprzewodowej w danym miejscu staje się częstsze niż pytanie o aktualną godzinę - tę przecież sprawdzimy przy pomocy multifunkcyjnych urządzeń elektronicznych, z którymi rzadko kiedy się rozstajemy. Jak stwierdza Thomas Hylland Eriksen - przez każdego chyba studenta toruńskiej etnologii i antropologii kojarzony z książką "Tyrania chwili. Szybko i wolno płynący czas w erze informacji" (jeśli nie z badaniami nad tożsamością i etnicznością) - w dobie bezprzewodowej komunikacji, wiele trwałych wcześniej powiązań ulega osłabieniu, czy wręcz zerwaniu. Tak dzieje się z zależnością pomiędzy czasem trwania a odległością. Komunikujemy się tu i teraz, zmieniamy terminy i godziny spotkań na bieżąco, umawiamy się na videochat, aby wypić herbatę z osobą siedzącą przed monitorem setki kilometrów od nas.
Oczy kamer zaglądają wszędzie tam, dokąd docieramy my, ale również udostępniają nam możliwość "bycia" w miejscach, w których niełatwo znaleźć się bez odpowiedniej wiedzy, przygotowania, oraz dużej dozy cierpliwości. Na myśli mam gniazda drapieżnych ptaków, plaże pełne odpoczywających fok, czy wreszcie białowieskie polany, na których pasą się żubry ("Żubry online" - prawie 63,5 tysiąca polubień na facebooku). Wystarczy posiąść znikomą porcję informacji - link do strony internetowej transmitującej obraz z kamery - aby obserwować, jak i czym orzeł bielik karmi swoje młode, kiedy zaczyna uczyć je latać. Wprawdzie nie usłyszymy dokładnie, jak komunikują się między sobą obserwowane zwierzęta. Nie dowiemy się również, dokąd się udały, kiedy wyjdą poza kadr (i na to jest jednak sposób - kiedy w okresie zimowym żubrów nie ma w kadrze, na ekran wskakuje widok z kamery skierowanej na drzewo, na którym posilają się ptaki). Uproszczona, mniej precyzyjna wersja - to cena, jaką gotowi jesteśmy zapłacić za eriksenowską "szybkość". 


Szelesty opakowań po chipsach, siorbanie, wstawanie w czasie emisji, a nawet rozmowa przez telefon komórkowy - wszystko dozwolone, zwierzęta się nie wystraszą. Zapraszam do oglądania!

http://www.lasy.gov.pl/zubr

http://www.ustream.tv/two-harbors-cam

Wpis dotyczyć miał jedynie podglądania zwierząt, ale jak tu powstrzymać się przed turystyką sprzed monitora, kiedy strony takie, jak http://www.earthcam.com/ , dają nam pełen pakiet możliwości oglądania świata "bez opóźnień", jak nazywa dzisiejsze czasy Paul Virilio, francuski twórca dromologii. Wystarczy jedynie podjąć decyzję, co dziś chcemy zobaczyć - ślub w Las Vegas, czy wschód słońca nad czeską Opavą...