Bez względu na to, jak bardzo życzyli by sobie tego niektórzy, Polska nie jest monolitem narodowym. W ustawie o mniejszościach narodowych i etnicznych, wśród dziewięciu nacji znaleźli się Ukraińcy. Jeśli dobrze liczę (rodzinę i znajomych), dorasta już trzecie pokolenie obywateli polskich, którzy czują się Ukraińcami, choć nie wychowali się na ziemiach, z których pochodzą ich przodkowie. Jakkolwiek patetycznie (czy, khm, nacjonalistycznie) to zabrzmi, pomimo początkowych przeszkód oraz upływającego czasu, młodzi przedstawiciele wspomnianej mniejszości starają się - wśród wielu innych tożsamości - kreować swoje poczucie przynależności i więzi narodowej.
Jak pisze Emil Durkheim w Elementarnych formach życia religijnego, społeczeństwo nie może istnieć bez okresowej potrzeby podtrzymywania i wzmacniania zbiorowych idei i uczuć. "Odnowę moralną" tego typu, grupy osiągają poprzez spotkania, zebrania, zgromadzenia, na których mogą wspólnie demonstrować łączące ich doznania. Takim typem spotkania dla młodych Ukraińców jest Ukraiński Jarmark Młodzieżowy w Gdańsku (w tym roku odbędzie się po raz 37.)
Spójrzmy na zdjęcia z poprzednich lat, przedstawiające scenę wraz z dekoracjami-motywami przewodnimi imprezy.
![]() |
Na pierwszym zdjęciu - przy odrobinie dobrej woli - rozpoznamy ikonę rockowego grania gitarowego, Jimi Hendrixa. Jednak zamiast legendarnego Fendera Stratocastera, trzyma on w ręku bandurę, ukraiński ludowy instrument muzyczny.
Zdjęcie kolejne to nieco zmieniona forma człowieka witruwiańskiego. W wersji ukraińskiej, idealne proporcje ciała ludzkiego prezentuje - sądząc po charakterystycznym 'oseledcu' na głowie - koazak, za pewne zaporoski...
Dodajmy do tego jeszcze T-shirty z najbardziej znanym (pro)ukraińskim pisarzem, Tarasem Szewczenko w wersji a la Che Guevara (z podpisem "she", który stanowi pierwsze litery nazwiska poety, ale w języku ukraińskim oznacza również słowo 'jeszcze') i uzyskamy całkowity wachlarz ukraińskiej kreatywności. Nacjonalności z elementami pop? Popnacjonaliści!
Zdjęcie kolejne to nieco zmieniona forma człowieka witruwiańskiego. W wersji ukraińskiej, idealne proporcje ciała ludzkiego prezentuje - sądząc po charakterystycznym 'oseledcu' na głowie - koazak, za pewne zaporoski...
Dodajmy do tego jeszcze T-shirty z najbardziej znanym (pro)ukraińskim pisarzem, Tarasem Szewczenko w wersji a la Che Guevara (z podpisem "she", który stanowi pierwsze litery nazwiska poety, ale w języku ukraińskim oznacza również słowo 'jeszcze') i uzyskamy całkowity wachlarz ukraińskiej kreatywności. Nacjonalności z elementami pop? Popnacjonaliści!
Czym jest popnacjonalizm, doskonale wyjaśnia Wojciech Józef Burszta, we wstępnym artykule do numeru 3/2006 kwartalnika Kultura popularna, w całości poświęconego wspomnianemu zagadnieniu. W jego rozumieniu
"to tyle, co dawanie na co dzień, w życiu potocznym, w ludowej wyobraźni wyrazu przywiązania do (...) znaków i symboli narodowych, odwoływanie się do nich w różnych sferach i momentach życia". Drugie znaczenie
"niesie w sobie konotacje związane z kulturą popularną (popkulturą), rozumianą jako szerokie spektrum praktyk dyskursywnych obecnych we wszystkich właściwie jej dziedzinach."
(W.J.Burszta, "Ogniem i mieczem na Szachtara", czyli wszyscy jesteśmy popnacjonalistami, Kultura Popularna, Nr 3(16) 2006)
Tożsamości budowane są dziś z materiałów najróżniejszej proweniencji. Wiele z nich budzić może zdziwienie (które, jak wiadomo, jest głównym zadaniem etnologów), oburzenie czy ironiczny śmiech. Jednak w czasach, kiedy pozornie niepasujące do siebie elementy spotkać możemy praktycznie wszędzie, nikogo już chyba nie zaskoczy młody Ukrainiec, który na egzaminy i oficjalne uroczystości przywdziewa - zamiast białej koszuli - wyszywaną soroczkę, stanowiącą element ukraińskiego stroju tradycyjnego.
Tyle na dziś. She!
Tyle na dziś. She!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz